I co teraz?

… na wszystkich przychodzi kiedyś czas, a sędziwego już pana Czesława, Bóg postanowił zagościć u siebie.

Czy to oznacza, że szachy straciły wielki autorytet i nikt nie będzie kontynuował nauk Błaszczaka? W większym bądź mniejszym stopniu tak właśnie się stało. Na szczęście dwa lata przed śmiercią, Mistrz zaczął organizować coroczny turniej szachowy „Puchar Czesława Błaszczaka”, który przeistoczył się w teraźniejszy „Memoriał Czesława Błaszczaka”. Myślę, że gdyby nie jego stosunek do młodzieży – nie doszłoby do tego.

Pan Czesław sam zaczął grać w szachy już jako nastolatek, bo dopiero w wieku piętnastu lat. Niemniej jednak zdawał sobie sprawę z tego, jak bardzo szachy wspomagają rozwój i relacje z drugim człowiekiem. Popularyzował królewską grę wśród wrocławskich dzieci, młodzieży i właściwie każdego, kto chciałby mieć z nimi cokolwiek wspólnego. Największy jednak nacisk kładł na najmłodszych.

Właśnie te dzieci – które miały możliwość obecności na jego pasjonujących zajęciach – dzisiaj przekazują wiedzę szachową. Ci ludzie, którzy osobiście poznali Mistrza, teraz nauczają we wrocławskich klubach. To im zawdzięczamy rozwój tej gry i stopień nasilenia zainteresowania nią.

Każdy z nich związał życie z szachami. Swoje zainteresowania zamienili w pracę. Wszyscy mają różne sposoby i techniki, które przez te lata rozwinęli, ale rzadko kiedy wspomina się teraz o Błaszczaku. Dzieci z różnych powodów przychodzą obecnie do klubów szachowych. Pytanie czy zajęcia w nich prowadzone wyglądają w podobny sposób jak u Mistrza?